Latexowe ciuchy | MP_Fotografia od kuchni

Latexowe ciuchy

Miało być o zabarwieniu fotograficznym a tymczasem tylko piane toczę :) W tym poście się troszkę poprawię -będzie z deka fotograficznie, będzie troszkę poklasku i tylko odrobinka pieniactwa. A więc jedziemy!

Jakiś czas temu wygrzebałem w sieci kolejny gadżet, którego zapragnąłem... był to lateksowy ciuszek dla mojego aparatu, tzw cameraarmor. Jak to z gadżetami bywa dość szybko wynalazłem dla niego zastosowanie, a wręcz konieczność posiadania.



Główną zaleta była ochrona LCD i ogólnie lepsze samopoczucie... bo jakbym przyładował aparatem, to jest szansa, że przeżyje i będę dalej szczęśliwym posiadaczem. Główną wadą była cena, generalnie cena była bezsensownie wysoka, więc pooglądałem, pooglądałem i szybko zapomniałem. Po jakimś czasie natknąłem się na Allegro (mój drugi dom) na to cudo w wersji na mój aparat w cenie niemalże 1/3 dotychczasowej ceny i jeszcze z trzema gazetkami fotograficznymi gratis! Gazetki jak złoto na wakacje, a ja szukałem ochrony mojego LCD. Nie myśląc długo zakupiłem DWIE sztuki - jedną dla siebie i drugą dla znajomego.
Minął tydzień od wpłacenia kasy a ciuszka nie ma, dzwonię więc do sprzedawcy, bo termin wakacji już blisko. Pan z radością w głosie mówi, że i owszem już jest gotowe do wysyłki (sic!) To ja tu od tygodnia zagaduje listonosza, siedzę jak na szpilkach a tu 'już gotowe' ech ech ech
Poskarżyłem się, że za 5 dni już mnie nie ma i jak nie będę miał sprzętu do tego czasu, to ja dziękuję i rezygnuję. Sprzedawca okazał się bardzo pomocny i obiecał wysyłkę jeszcze tego samego dnia kurierem (na swój koszt!) ... to samo obiecał następnego dnia ... aż trzeciego! JEST! Rozrywam pudło, a tu fakt, ciuszek jest, ale jeden, czarny zamiast szarego ... i bez gazetek. Kolejny telefon, potem jeszcze jeden, przypomnienie o gazetkach zgadzam się, na ten jeden czarny i czekam dalej. W dzień wyjazdu na wakacje przychodzi kurier... z kolejnym czarnym i bez gazetek. Ręce opadają. Ale nic to, pisze maila, że czekam po wakacjach na gazetki. Mijają dwa miesiące - ja gazetek nie mam (choć jest w międzyczasie mail, że 'zostały wysłane i wkrótce będą') W końcu piszę maila:

Witam serdecznie, Nie otrzymałem żadnej odpowiedzi od Państwa na poniższe dwa maile, chciałbym przypomnieć, że w cenie przedmiotu wystawionego przez Państwa (numer aukcji), a który ja wylicytowałem był "camera armor" oraz trzy gazetki fotograficzne. Nie będę przypominał przygód związanych z samymi Armorami, ale do dnia dzisiejszego nie otrzymałem od Państwa gazetek (przypomnę, że chodzi o sześć sztuk, gdyż w aukcji wylicytowałem dwa Armory) Aukcję wygrałem przeszło dwa miesiące temu, a zatem wydaje mi się, że dałem Państwu dostateczny margines czasowy. Jeżeli do końca jutrzejszego dnia nie dostanę satysfakcjonującej odpowiedzi na tego maila zgłaszam sprawę do allegro, żądam zwrotu części zapłaty, oraz wystawiam negatywny komentarz. Z poważaniem...

Następnego dnia dostaję odpowiedź :

Witam, gazetki które do Pana wysłaliśmy były wysłane zwykłym listem i prawdopodobnie zaginęły na poczcie. Możemy sprawę rozwiązać na trzy sposoby, tak jak Panu będzie najwygodniej. Możemy zwrócić część kosztów w wysokości 35zł za te sześć gazetek, wysłać do Pana np. zamiasta gazetek kartę pamięci CF lub SD 4GB, lub ponownie próbować wysłać egzemplarze gazetki ( będą to jednak numery z innego miesiąca ). Paczkę wyślemy kurierem aby nie było problemów z dostawą a paczka dojdzie w ciągu 48H. Proszę o informację która z opcji pasowała by Panu najbardziej.

Wydaje się, że sprawa została rozwiązana ... (co prawda przelewu, na który się zdecydowałem, jeszcze nie mam, ale wierzę że przyjdzie) Oczywiście błędy popełniamy wszyscy, podoba mi chęć naprawienia ich po mojej myśli, fakt, że wszystko to wymagało tony maili i telefonów, ale firma się stara... wystawię 'pozytywa'
Wydawałoby się, że to koniec historii, ale nie - ma ona jeszcze inny wątek - niestety kilka tygodni temu moja zbroja podarła się w miejscu zaślepki na lampę... :( Spoko - jestem przyzwyczajony, zawsze tak mam, trudno się mówi, spróbuję naprawić - ale że całość zrobiona jest z jakiegoś super kosmicznego silikonu, to nie mam pojęcia jak?

Wyszukałem więc witrynę producenta i smaruję pytanko:

Hello, I am using your cameraarmor for Sony DSL100 amn recently, when I started to use external flash moree frequetly My armor got torn. It is just a 1cm tear but it gets longer. Is there a way to glue it? Can I use some rubber glue (maybe for bicycle tube patch)or just sew it? Or is there another way to mend it? Thanks for your support. Regards

Dla niewtajemniczonych - zapytowywuję jak to naprawiać, bo się podarło... odpowiedź mnie, Europejczyka w końcu, zaszokowała:

> Hello, > > Thank you for contacting Made Products. I am very sorry that your armor has > ripped! All of our products our covered with a lifetime warranty, so I will > be more than happy to send you brand new armor. Please indicate what > shipping address you would like me to send this to. > > Again, I apologize for the inconveneince, but assure you that we will do > whatever we can to make you happy! > > Best Regards, > > Office/Customer Service Manager > Made Products, Inc. > 534 Westlake Ave N, Suite 210 > Seattle, WA 98109 USA > T: 206.839.0200 > F: 206.839.0204 > http://www.cameraarmor.com > http://www.goalwayson.com > http://www.made-products.com > We shield while you shoot.

Czyli krótka piłka - Przykro nam, że nasz armor się zepsuł, poproszę o adres na jaki mamy przesłać nowy, bo wszystkie produkty mają dożywotnią gwarancję. Nie minęły dwa tygodnie i po kilku wymienionych mailach dostałem pocztę z nowym armorem... I co mili moi to się nazywa dbałość o klienta! To jest jakość serwisu! A zatem - nawet tacy pechowcy jak ja miewają szczęście i trafią na porządną firmę. Tak więc Panie i Panowie - pędźcie do sklepu kupować te produkty, bo producent nie zapomni o was jak coś się zepsuje, a z Allegro ... bywa różnie.
==================================

Minęło kolejnych 12 dni a pieniędzy na koncie nie ma :( ... i znowu maile. Tym razem po dwóch dniach pieniądze się pojawiły, a ja wystawiłem 'neutrala' sprzedawcy... Co prawda zabawa trwała półtora miesiąca, ale towar mam i sprzedający, przynajmniej z teorii, był chętny do pomocy.

Udostępnij korzystając z:

Wasze Wypowiedzi