Jak to zostałem Strażakiem | MP_Fotografia od kuchni

Jak to zostałem Strażakiem



Po raz kolejny dzięki aparatowi przeżyłem niesamowite chwile i zobaczyłem rzeczy, których w innej sytuacji zapewne bym nigdy nie zobaczył...


A zaczęło się w środku nocy, podczas umówionej wizycie w Straży Pożarnej. Po tym jak nasza trójka dostała pytanie o to czy nie chcieli byśmy wjechać do góry... żadne z nas nie miało wątpliwości!
Kosz na wysięgniku powędrował na wysokość 40 metrów (coś tak jakoś 14 piętro) a wieża z napisem 998, którą mijacie jadąc Olsztyńską majaczyła gdzieś tam ... na dole, malutka. Zobaczyliśmy Toruń z zupełnie innej perspektywy, w ciemności poprzecinanej światłami latarni i mijających aut, z milionem punkcików w rubinkowskich wieżowcach. Niesamowite!
  









Na sam koniec zdjęcia, po które w zasadzie przyjechaliśmy w to miejsce, czyli malowanki światłem inspirowane troszkę przez fotografie wyglądające jak grafika u Harolda Rossa.
W moim przypadku obie są składane z kilku ujęć z niezmiennego ustawienia aparatu, z około 30 sekundową ekspozycją, szeroki (11-16mm) obiektyw i oświetlone LEDowym panelem (samolot) czy serią latarek (wóz strażacki) oświetlających poszczególne elementy tak, aby podkreślić kształty i nadać bardziej nasyconych barw. Myślę, że całkiem fajnie się udało.


Jako ostatnie zdjęcie, na którym kręcę wełną - ostatnio często próbuję tego w różnych sytuacjach, bo często też końcowy efekt okazuje się bardzo fajny, a sam proces przysparza wielu emocji :) No i powiem szczerze ... nigdy nie robiłem tego pod okiem Strażaków! 




Udostępnij korzystając z:

Wasze Wypowiedzi